Uratowała ją śmierć oprawcy

Przez całe swoje życie ta maleńka pięciokilowa sunia stała na łańcuchu cięższym niż ona. Zakuta w żelazo. Dopiero śmierć osobnika, który ją w takich warunkach trzymał, wyzwoliła ją z koszmaru. Bo wcześniej żaden dobry sąsiad nie pofatygował się nikogo powiadomić o męczarni psinki. Już zabrana z piekła, już u nas. Ma na listwie albo guza albo przepuklinę, jutro się okaże, rano jedzie do lecznicy. Jeśli nie będzie przeciwwskazań, od razu operacja. Zbieramy na jej leczenie.