Tess. Psia patronka Domu Nadziei.

To jest opowieść o tym, dlaczego Dom Nadziei powstał w stuletniej chałupie, która dzisiaj grozi zawaleniem. Dlaczego Dorota nie wydała oszczędności swojego życia na budynek w lepszym stanie. 

Tess: 

  1. Koniec sierpnia. Tess, duża łagodna suka koczuje od 6 tygodni w lecznicy. Trzy miesiące wcześniej znalazła ją pani Mariola, organistka z Małego Bożego. Tess miała olbrzymi guz na łapie, utrudniający jej chodzenie. Nikt jej nie szukał. Pani Mariola starała się pomóc psu jak mogła. Na własny koszt zawiozła do lecznicy na operację usunięcia guza. Tess zamieszkała z nią na Niestety, ksiądz proboszcz odchodził na emeryturę i dłużej Tess nie mogła mieszkać. Nikt inny nie chciał dać psu dachu nad głową, nikt nie chciał pomóc. W końcu trafiła pod naszą opiekę. My też nie miałyśmy gdzie umieścić tak dużego, choć łagodnego psa. Mieszkanie na piętrze bez windy, z trzema innymi większymi psami, nie wchodziło w grę. Lecznica w Radomiu stała się przymusowym tymczasowym lokum dla Tess.

Dorota. 

Dorota od dłuższego czasu szukała siedliska, żeby móc przyjmować więcej psów. I pewnie szukałaby jeszcze długo, gdyby nie Tess. Kiedy tylko pojawiła się oferta siedliska z dużą działką w przystępnej cenie, zapadła decyzja o kupnie. Być może pochopna, zważywszy na stan domu. Ale kiedy człowiek patrzy sercem, widzi psa czekającego w samotnie w nieprzytulnym pomieszczeniu lecznicy, a nie szpary w ścianach i belki stropu mocno nadgryzione zębem czasu.  

Prosto od notariusza Dorota pojechała po Tess. Zabrała ją do nowego domu. Synów poprosiła o przywiezienie swoich najpotrzebniejszych rzeczy i pozostałych psów. I już została w tej starej chałupie z dwiema izbami i mikro łazienką. W pierwszą zimę woda zamarzła, a przez szpary nasypał się śnieg.  

Tess została z nami cztery lata. Była cudowną opiekunką wszystkich psich i kocich dzieci. Łagodna, spokojna, przyjazna całemu światu. Guz odrósł, konieczna była kolejna operacja. Ale to nie nowotwór zabił Tess. Umarła na serce. Serce miała wielkie i obdarowywała nim wszystko co żyje. W końcu zabrakło mu sił, by bić dalej. Tess odeszła 18.02.2021. Została poddana kremacji, a jej prochy są z nami, w Domu Nadziei. Domu, który został kupiony z jej powodu, i którego jest patronką- ze swoim łagodnym, otwartym na wszystkie stworzenia, kochającym sercem.  

Dom Nadziei mógłby być w innym miejscu, mógłby być budynkiem w lepszym stanie, mógłby być kupiony w innym czasie. Ale dla Tess powstał w tej starej wiejskiej chałupie i podobnie jak Tess, mimo kiepskiego stanu zdrowia daje miłość, nadzieję i opiekę setkom zwierząt chorych, porzuconych, zrozpaczonych. Takich, jakim kiedyś była Tess. Nie pozwólmy mu umrzeć. Zbieramy na operację ratującą życie Domu Nadziei. Dla Tess i tych wszystkich psów i kotów, które oddała pod naszą opiekę i które jeszcze do nas przyprowadzi. Wierzymy, że Tess jest dobrym duchem naszego Domu i uda się go uratować.  

https://www.ratujemyzwierzaki.pl/budujemydomnadziei