Rodziła na łańcuchu, patrzyła jak jej dzieci umierają

Dusia. Imię ma od niedawna. Tak jak od niedawna może przejść więcej niż 4 metry. Równie od niedawna nie musi się kulić ze strachu na widok człowieka ani chronić ciałem i zębami swoich dzieci. Także od zupełnie niedawna nie musi patrzeć, jak jej maleństwa umierają od ciosu lub z zimna, bo ich kołyską był dołek w ziemi. Dusia stała przy budzie na krótkim łańcuchu, w gospodarstwie gdzie zwierzę to rzecz małej wartości, zmarłych szczeniąt się nie liczy, bo nie warto, za to nadużywa się alkoholu i wyładowuje zły humor na rzeczy stojącej przy budzie. Dusia i jej dwójka dzieci jest już z nami. Bezpieczna. Trzeciemu szczenięciu nie zdążyłyśmy pomóc, zmarło z wychłodzenia.

Psom takim jak Dusia możecie pomóc: https://psigrosz.com/zbiorki/zbiorka-na-wszystkich-pechowcow/