Pijane szczęście Tuli. 

Tulę wyrzucono z samochodu. Chyba. W każdym razie sztywna ze strachu ukrywała się w krzakach przy drodze. Drogą tą szedł mieszkaniec pobliskiej wsi. Wypił wcześniej sporo, bo wypić lubił dużo i często. Ale po kilku głębszych brakowało mu towarzystwa. Zadzwonił więc do kolegi o podobnych upodobaniach mieszkającego w Radzanowie, wsi, gdzie jest nasz Dom Tymczasowy- Dom Nadziei. Wziął piwo i poszedł w odwiedziny. Trzeźwi, porządni ludzie przejeżdżali obok Tuli obojętnie, bo taki pies przy drodze co kogo obchodzi. Pijany człowiek się zatrzymał. Wziął pod pachę przerażone zwierzę, poszedł dalej do kolegi. Kolega obejrzał, pomyślał i wymyślił, że w Radzanowie mieszka dwójka braci, też nie wylewających za kołnierz, ale znanych z dobrego serca dla zwierząt. To oni ratowali kotkę, którą ktoś na ich oczach wyrzucił z samochodu w trakcie porodu. To oni mieli na podwórzu kiedyś stado psów, któremu po prostu pozwolili, pies po psie, zostać, skoro przyszły. Stado rozparcelowałyśmy po różnych domach i fundacjach, kilka psów, które zostały, wykastrowałyśmy. I oczywiście to oni, jak tylko przynieśli im panowie pod wpływem Tulę, powiadomili Dorotę.  

Tula okazała się starszą suczką, z śladami wielokrotnych porodów. Była cała w kleszczach. I zarażona babeszjozą. Długo zwlekałyśmy z kastracją, bo najpierw trzeba było wyleczyć babeszjozę. I krwawiła. Myślałyśmy, że cieczka. Ale krwawienie nie ustawało, a powtórne USG wykazało, że w macicy są guzy, i to one krwawiły. Niezwłocznie przeprowadziłyśmy pełną kastrację, macica została usunięta.  

Sucha Kostucha zastawiła na Tulę podwoją kosę, ale okazało się, że Tula urodziła się pod Mocnym Aniołem. Uciekła śmierci, mimo, że jej wybawcy byli bardzo nieoczywiści i zdecydowanie nie rycerzami na białym koniu… 

Tuleńka po wyleczeniu rany pooperacyjnej będzie szukała kochającego domu, a raczej my będziemy dla niej szukać, bardzo uważnie i starannie i znajdziemy jej taki, w którym dożyje swoich dni otoczona miłością i opieką. W końcu ma Mocnego Anioła nad sobą… 

 

Oprócz anielskich skrzydeł i wielkiego serca wielu wcale nie idealnych ludzi, Tula potrzebowała także pomocy weterynaryjnej.

 Zbiórka na pokrycie kosztów leczenia Tuli jest opisana tutaj:  TULA ZBIÓRKA