Umarło z wychłodzenia. 100 metrów od domu.

Dowiedziałyśmy się o niej z postu na Facebooku….

Latem duża bezdomna sunia przychodziła na letniska. Ludzie dokarmiali, ale nic więcej. Zimą już nie było komu dokarmiać, bo letnicy wyjechali. Za to pojawiła się ciąża. Sunia dość duża, więc kiedy pojawiła się w sąsiednim gospodarstwie by urodzić, mieszkańcy gospodarstwa zaczęli wydzwaniać po fundacjach, bo nie chcieli jej na swojej ziemi. Kłamali, że sunia oszczeniła się w jakiejś stodole ale na zdjęciach, które zrobili, a jakże,  widać było że dzieci leżą na gołej ziemi. Setki udostępnień posta  i dziesiątki telefonów z prośbą o pomoc do różnych fundacji niestety nie przyniosły żadnych rezultatów. Akcja ratunkowa wciąż stała  w punkcie wyjścia a nieszczęsna psia matka z maluchami oczekiwała  pomocy. W końcu, skoro nikt poza dobrymi radami nie miał nic do powiedzenia, pojechała tam Dorota Szczepaniak.

Sytuacja po sprawdzeniu nas poraziła.
Kilkudniowe dzieciątka leżały w wykopanym dołku, w mokrej ziemi pod odczepioną łychą koparki a biedna mama w gorączce, obolała po porodzie ciągnąc za sobą resztki łożyska chodziła po wsi szukając wody i jedzenia. Jedno szczenię już nie żyło.
Nikt oczywiście nie nakarmił i nie napoił ale wszyscy przeganiali żeby tylko nie daj Boże nie została na stałe.
Przez znieczulicę ludzi  sunia straciła pokarm a jedno dziecko życie.
Dorota momentalnie pojechała do Radzanowa, gdzie mieszka, po klatkę łapkę i ocieplany pojemnik na szczenięta. Udało się je zebrać, a chwilę później złapała się w klatkę i matka.
Nie mamy dla niej miejsca, u nas pełno- ponad 30 zwierząt, a ona duża. Ale od czego jest współpraca z tymi organizacjami, które aktywnie działają? Nieoceniona Ania, prowadząca dom tymczasowy dla Pionkowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami zadzwoniła zanim Dorota dojechała do domu.,,,
Pięć żywych szczeniaczków i mama jadą właśnie do Teresina gdzie pod opieką Pionkowskiego TOZ-u będą dorastać i czekać na własne Domy, gdzie ta dzielna mama będzie mogła w spokoju i ciepłe przeżyć czas połogu oraz wychować swoje dzieci.
Możesz nas wspierać wpłatą na konto Fundacja „Psi Grosz” 10 1090 2590 0000 0001 4330 8199 lub blikiem na www.psigrosz.com Na ratowanie takich pechowców jak ta rodzinka zbieramy także tu: https://www.ratujemyzwierzaki.pl/pechowcy